Hejka. Dziś o mojej ulubionej powieści. Zdecydowanie zbyt mało popularnej. Mowa o książce, a raczej dwóch książkach, czyli "Pływająca Wyspa" i część II - "Córka Królowej Złodziei" - Zaginione dzienniki Vena Polypheme'a. Natknęłam się na nią przypadkiem - tak jak na większość przecudownogenialnych książek - szukając czegoś do mojego opowiadania. No cóż - miłość od pierwszego wejrzenia. Wspaniała Elizabeth dziękuję za to arcydzieło!!! Powieść przeplatana rysunkami i wycinkami z dziennika głównego bohatera. Opowiada o Charlesie Magnusie Venie Polypheme, najmłodszym synu słynnej naińskiej rodziny budowniczych statków, który dość odróżnia się od rodzeństwa. Nie boi się nieznanego. Śmiało stawia czoła przygodom. Na swojej pierwszej ekspedycji, jego statek zostaje zaatakowany. Mimo, iż ginie niemal cała załoga, on zostaje uratowany. Czy to tylko przypadek? Czy czar albatrosa? Ven trafia do gospody daleko od domu i kochającej rodziny. Właśnie tam odkrywa magię świata. Magię, która nie była może dobra, ale na pewno - wyjątkowa. Haydon pięknie przedstawiła wartości przyjaźni, miłości. Ukazała cenę rodziny i tej - z pozoru drobniej - rzeczy jaką jest dom. I przede wszystkim pokazała, że wszystko skrywa tajemnicę i można ją poznać, gdy się bardzo chce, gdy ma się odrobinę cierpliwości i wiary, oraz gdy wie się jak patrzeć, by dostrzec to, co niewidzialne. Zdecydowanie mój numer 1 (wybaczcie: Harry, Tris, Katniss, Thomas, Percy, Was też kocham, no ale proszę zrozumcie :D )

Zapomniałaś o Deamonie i kilku innych :D
OdpowiedzUsuńCoż... Byłoby tak kilka tysięcy linijek imion :D
Usuń