Hej. Dziś o ważnej dla mnie książce. O jednej z tych, które zmieniają myślenie człowieka.
Stephen King - mistrz horrorów - zaprasza na miłą, spokojną wieś - Ludow. Prowadzi dobrego lekarza i jego piękną żonę, oraz dwójkę ich roześmianych, radosnych dzieci na drewnianą werandę. By tu w nocnym zaciszu wypić wieczorną puszkę piwa, czy lampkę białego, wytrawnego wina u przyjaznego starca i jego żony. A wszystko po to, by zapomnieć o miejskim zgiełku, a przede wszystkim o ruchliwych drogach. Ale czy na pewno?
Cmętarz Zwieżąt to pierwsza książka Kinga po jaką sięgnęłam. Na pewno nie jest ostatnią. Miesiąc - tyle zajęło mi przeczytanie tej pozycji. Nie dla tego, że było nudna - bo nigdy przenigdy nie! Jednak według mnie to jedna z tych powieści do której trzeba dojrzeć. Należy doświadczyć wielu skrajnych emocji, by to zrozumieć. Szczerze? Gdybym czytała to rok temu, nie zrozumiałabym tej książki w ten sposób jak teraz. Nie poruszyłaby mnie tak bardzo. (Ba! Pewnie w ogóle, nie doczytałabym jej do końca).
"Bo ziemia serca człowieka jest kamienista. Człowiek hoduje co może i opiekuje się tym. Co kupisz to Twoje, a co Twoje to prędzej czy później do Ciebie wróci."
I właśnie taka jest ta książka. Szczera, zimna, cuchnąca śmiercią i piękna, ale boli, zwłaszcza, gdy niechcący jednym zdaniem rozdrapie stare rany. Jednak z każdą rozgrzebaną i z gojącą się raną jesteśmy silniejsi. Myślę, że ta lektura uczyniła mnie bardziej odporną.
Skoro nie wiem co więcej o tym cudzie mogę napisać, powiem tylko krótkie: "Przeczytajcie!"

Przeczytałam dwie książki autora, ale raczej nie przypadł mi do gustu.
OdpowiedzUsuń